Nie mam zbyt wielkich umiejętności w zakresie elektroniki, niczym dawna posłanka PiS po pijaku, mógłbym rzec, że umiem coś tam coś tam. W praktyce sprowadza się to do umiejętności wykonania podstawowych pomiarów i lutowania rozmaitych elementów pod warunkiem, że nie są zbyt małe. Niedawno padła mi bateria od wiertarki. Miała 20V nominalnego napięcia i napis Active Energy. Rozkręciłem i okazało się, że w środku jest pięć ogniw 18650, a trzy z nich nie wykazują się nawet minimalnym napięciem. Postanowiłem kupić ogniwa i samodzielnie wymienić. Było to dużo tańsze niż kupienie nowej baterii.

Niestety okazało się, że padła również elektronika, która po dwóch dniach prób uszkodziła nieodwracalnie jedno z ogniw. Nie płakałem nad rozlanym mlekiem, bo mam dwie baterie tego typu w zapasie, ale zastanawiałem się, co mogę zrobić sensownego z czterema ogniwami. Znalazłem na Allegro (link do aukcji). Za niespełna 30 złotych kupiłem obudowę z elektroniką w środku. Ogniwa kupiłem wcześniej i również były niedrogie (link do aukcji). Moje mają pojemność 2000mAh, ale można też kupić takie o pojemności 3000mAh (link do aukcji).

Powerbank najlepiej ładować za pomocą mocniejszej ładowarki. Wówczas nie tylko migają diody ładowania (są cztery), ale świeci też zielona dioda pod wyłącznikiem. Pełne naładowanie trwa wtedy mniej niż dwie godziny. I świecą już tylko cztery białe diody, gdy powerbank się już naładuje. Wyłącznik/ włącznik służy też do sprawdzenia w jakim stopniu naładowane są ogniwa. Jeśli ładujemyu słabszą ładowarką do telefonu np. 20W, to zielona dioda się nie świeci a czas ładowania jest dłuższy.

Czy taki powerbank jest przydatny? Jeśli tak, to jakie ma możliwości? Mojego Samsunga S22 naładował od 20% do 100% w takim samym tempie, jak sieciowa ładowarka, trwało to koło 55 minut. Opaskę Galaxy Fit 3 naładował od prawie zera do 86% i pomimo dużego zapasu przerwał, po wciśnięciu przycisku „power” doładował do 100%. Starszy telefon Huawei wyciągnięty z szuflady naładował od 0% do 87%. Powerbank miał jeszcze zapas, ale ładowanie się przerywało. A oprócz tego podłączony do Macbooka Pro powerbank, choć nie ładował, to zasilał laptopa przez ponad 25 minut, co w jakiejś sytuacji awaryjnej jest całkiem niezłym wynikiem.

Jak widać na zdjęciu powyżej, urządzenie ma 4 porty. Dwa to USB-A i to są wyjścia. Nie mam możliwości dokonania pomiarów prądu, ale z nich ładuje się smartfony wolniej. Z kolei micro USB i USB-C są jednocześnie wyjściami i wejściami. Telefon najlepiej ładował mi się przy użyciu tego ostatniego. Napięcie wyjściowe naładowanego powerbanku to 5,12V.