Komu łańscuszek, komu...

Komu łańcuszek, komu…

Już pod koniec grudnia ubiegłego roku Facebook, a dokładniej jego część zwana Messengerem, zapełnił się takimi oto wiadomościami, które przesyłali sobie użytkownicy. Bardzo często wysyłając to masowo do bliższych i dalszych znajomych.

spam serduszkowy

Setkom tysięcy ludzi zabrakło odrobiny refleksji. Kto niby miałby te serduszka policzyć i gdzie ten bezsensowny rekord zapisać? Wydaje się w tej całej historii jasne tylko jedno. Wiadomo w jakiej kategorii byłby to rekord. Jednak o ile wiadomo słynna księga Guinnessa nie prowadzi kroniki rekordów spamu. Te pojawiające się często kilkadziesiąt razy dziennie serduszka potrafiły być denerwujące. Niektórzy użytkownicy Facebooka zarzekali się, że ludzi wysyłających ten spam, będą wyrzucać ze znajomych. Inni w Messengerze odpowiadali na serduszka krótkim wypier***.

Kilka dni po serduszkowym szaleństwie zaczęła się plaga „oświadczeń” na temat praw autorskich na Facebooku. Użytkownicy masowo deklarowali, że zastrzegają sobie prawa autorskie do publikowanych przez siebie zdjęć i treści. Niektórzy dodawali jeszcze zachętę dla innych – twierdząc, że w przeciwnym razie Facebook będzie ich zdjęcia dowolnie wykorzystywał.

Spam o prrawach autorskich

Nie pomogły upomnienia, nie pomogło nawet wyśmiewanie tego oczywistego idiotyzmu. Spam przetoczył się przez Facebook potężną falą, często przykrywając inne aktualności. Znajomy informatyk umieścił na swoim profilu prześmiewczą wersję oświadczenia, ale chyba nie na wiele się to zdało.

Parodia

Szkoda, że tak wiele osób dało się porwać jakiejś bezrozumnej małpiej modzie. Nie pomyśleli, nie dali sobie samym czasu na odrobinę refleksji. Gdy zakładali konto facebookowe zaznaczali przecież zgodę na regulamin. A w nim jest fragment, który rozwiewa wszelkie wątpliwości.

Użytkownik przyznaje nam niewyłączną, zbywalną, obejmującą prawo do udzielania sublicencji, bezpłatną, światową licencję zezwalającą na wykorzystanie wszelkich treści objętych prawem własności intelektualnej publikowanych przez niego w ramach serwisu Facebook lub w związku z nim (Licencja IP).

I to jest jednoznaczne. Nie chcesz, aby Facebook wyświetlał twoje treści? Zlikwiduj konto. Nie chcesz by w wynikach Google ukazywały się twoje roznegliżowane zdjęcia? To ich nie umieszczaj w sieci. Proste jak drut i oczywiste. Nie wysyłaj do znajomych durnych wiadomości, bo one nie mają żadnej mocy prawnej.


Dodaj komentarz