Twój dysk właśnie został zaszyfrowany

Pierwsza wersja wirusa nazywała się „WannaCry”, obecna „Cryptolocker”. Działanie wirusa jest proste. Użytkownik klika zainfekowany plik, ściągając go z jakiejś strony i oczywiście myśląc, że ściąga coś innego. Potem uruchamia i w szybkim tempie jego pliki znikają z dysku, a pojawia się żądanie okupu, najczęściej w kryptowalucie, a dokładniej w bitcoinach. Zainfekowany plik może też przyjść mailem. Niestety większość problemów z komputerami można umiejscowić między krzesłem, a klawiaturą, potrzebny jest dostatecznie niefrasobliwy użytkownik, dodajmy używający systemu Windows. Wersja nie ma znaczenia.
Choć zmasowany atak jaki dotknął wiele firm światowych, a także niektóre instytucje państwowe w niektórych krajach, świadczyć może o dwóch zasadniczych problemach. Pierwszym, że zbyt wiele newralgicznych serwerów w tych krajach korzysta z Windows. Drugim, że autorzy wirusa znaleźli jakiś sposób na automatyczną replikację wirusa, skoro masowo zarażone są bankomaty niektórych banków.


Warto też zaznaczyć, że Windows szczególnie jest podatny na wirusy, ponieważ pomimo upływu lat wciąż w podstawowej instalacji użytkownik staje się administratorem systemu. Rzecz jasna nie dotyczy to komputerów w domenie Windows, które używane są w mniejszych i większych firmach. Jednak rozmaite sieciowe infekcje pokazują, że przy ogromnej dziś popularności smartfonów użytkownicy iOS oraz Androida wcale nie są szczególnie bezpieczni. Pamiętajmy, że wirusów i rozmaitych innych szkodliwych programów w sieci jest sporo, celują w tym sieci społecznościowe z Facebookiem na czele. Należy być ostrożnym i nie klikać wszystkiego co podeślą nam znajomi, bo nie są oni godni zaufania w internecie. Używając Windows warto założyć sobie zwykłe konto bez uprawnień z innym hasłem. Mieć trudne hasła do swoich zdalnych usług, nie mieć wszędzie tego samego hasła. I tak jak na drodze, tak w sieci stosować zawsze zasadę ograniczonego zaufania. Bo w przeciwnym razie możemy się kiedyś obudzić w świecie, który przedstawił satyryk na poniższym rysunku.


Dodaj komentarz